Inwestowanie

Warsztat Analityka: o mnie, o projekcie i mojej misji

17 listopada 2016 • By

Misja bloga

W moim pierwszym wpisie przedstawię wam koncepcję, która przyczyniła się do powstania tego bloga. Opiszę jak postrzegana jest przeze mnie misja bloga i dlaczego powstał.

Początki z inwestowaniem

Na początek kilka słów o mnie: mam na imię Bartłomiej Stempel. Mieszkam w małym miasteczku: Kluczborku w województwie opolskim. Moja przygoda z finansami zaczęła się długo przed pierwszą transakcją. Początkowo przyglądałem się poczynaniom inwestycyjnym mojego taty. Z sentymentem wspominam piękną hossę do momentu kryzysu w 2007 r., człowiek mógł zainwestować kilka tysięcy. A za parę lat mógł za te pieniądze wybudować nawet nowy dom.

Notowania sprawdzało się na telegazecie. W momencie wzrostów na giełdzie rodzina nie miała dostępu do telewizora, bo tato sprawdzał co dzieje się na rynku. Każdy sen w końcu musi się skończyć. Przyszedł kryzys. Większość inwestorów z tzw. „ulicy” odłożyła swoje marzenia o wielkim sukcesie i zaczęła wieść normalne życie. Taka moja mała dygresja, jaki pogląd miałem na giełdę w początkowej fazie.

Pierwsze kroki na GPW postawiłem w 2010 r. poprzez uczestnictwo w IPO. Niestety dobrze trafiłem i zarobiłem kilkanaście procent na starcie. Kolejna transakcja też była dobra i może kilka kolejnych. Efektem tego było moje silne przekonanie, że wiem co robię i mam solidną wiedzę. Jak sami się domyślacie rynek bardzo szybko przywrócił mnie do porządku. Na szczęście obyło się bez dużej starty. Tylko swojego sukcesu już nie umiałem powtórzyć. Właśnie wtedy poszedłem po rozum do głowy i zacząłem szukać odpowiedzi. Najzwyczajniej zacząłem przykładać się bardzo mocno do zdobywania solidnej wiedzy.

Niezbędnik inwestora: wiedza

Gdzie zdobyć solidną wiedzę? Oczywiście, że na studiach. Przecież tysiące osób nie może się mylić… Z pewnością domyślacie się, że w tym momencie trafiłem na swoją pierwszą ścianę. Zapomniałem wam wspomnieć, że przez 3 lata studiowałem na kierunku humanistycznym. A po tych trzech latach przeniosłem się na ekonomię. Byłem niemalże pewny, że właśnie tam nauczą mnie inwestowania.

Jako pełnoprawny humanista bez zastanowienia wybrałem się na specjalizację związaną z metodami ilościowymi w makroekonomii. Jakbyście zobaczyli moją minę po pierwszym wykładzie, gdzie trzeba było coś policzyć…

Proszę, na studiach kazali robić zadania w Excelu! Policzyć magiczną Betę w modelu Sharpe’a (poprosiłem wtedy Panią Profesor na studiach, żeby pokazała mi cokolwiek związanego z giełdą).  Dla osób mających delikatne pojęcie o matematyce to bułka z masłem. A dla humanisty to prawdziwy maraton.

Podsumowując, żeby nie przedłużać tego wątku. Na studiach poczytaliśmy trochę książek, rozwiązaliśmy kilka zadań. A o giełdzie czy finansach w rzeczywistości to nikt nie słyszał (O, przepraszam, mogliśmy pograć na Forexie na koncie demo!).

Na studiach nuda, więc postanowiłem poszukać szczęścia w internecie. Po przeglądnięciu kilkunastu stron w końcu natrafiłem na stronę Michała: Michał Stopka Inwestor Profesjonalny. Patrzę „Inwestor Profesjonalny” czyli z pewnością musi mieć pojęcie o inwestowaniu. I znowu zderzyłem się z nadjeżdżającym pociągiem. Dlaczego?:

  • analiza makro
  • analiza demografii
  • analiza spółek
  • analiza wykresów
  • analiza sprawozdań finansowych
  • analiza wskaźnikowa
  • modele
  • polityka gospodarcza państwa
  • budowanie kapitału
  • poduszka finansowa
  • itd…

Pierwsza myśl: „Nie, nie. Takie rzeczy tylko dla wybitnych jednostek”. Chociaż stwierdziłem, że jak na studiach coś liczyliśmy i umiałem po wielu próbach ogarnąć materiał: spróbuję ogarnąć stronę Michała. I działało to mniej więcej tak:

  • jeden wykres, drugi, trzeci, osiemnasty
  • sprawdzenie znaczenia wyrazów w internecie
  • zakup szkolenia online łącznie ze stacjonarnym
  • studiowanie dokładnie materiałów przez kilka miesięcy
  • na szkoleniu stacjonarnym pojawiłem się dopiero po roku, bo chciałem dobrze przestudiować materiały ze szkolenia online (nie chciałem tracić swoich pieniędzy i czasu Michała)

Podczas nauki szkolenia online zaoferowałem swoją pomoc Michałowi. Chciałem poduczyć się praktycznych rzeczy. Porozmawiać z nim na skype, przedyskutować swoje wątpliwości dotyczące danej analizy. I mniej więcej tak rozpoczęła się cała moja znajomość z Michałem.

Wybór formy zarabiania na życie

Z pewnością większość z was po studiach miała ten sam dylemat co ja. Iść do pracy? Wyjechać do pracy za granicę? Czy może założyć własny biznes?

Zawsze chciałem pracować w biurze  maklerskim na stanowisku analityka. Przeglądając oferty pracy związane z zarządzaniem przyprawiały mnie o dreszcze. Jakakolwiek oferta, która znalazła się w sieci, była to oferta z Warszawy. Oczywiście na stanowisko młodszego analityka wymagania: doświadczenie, zdanie egzaminu np. CFA lub Doradcy Inwestycyjnego. Jestem osobą, która uwielbia spokój, dlatego opcja przeprowadzki do dużego miasta musiała zostać odłożona na później. Musiałem poszukać innej alternatywy.

Wiele młodych osób emigrowało za granicę. Osobiście miałem okazję spróbować swoich sił w pracy za granica. I mogę śmiało powiedzieć, że nie jest to bułka z masłem. Przeważnie na początek dostajemy pracę przy taśmie lub w polu. To zależy gdzie wyjedziemy. Bez znajomości w innych branżach na start możemy liczyć tylko na takie opcje.

Ostatnią realną opcją było założenie własnego biznesu.

Misja bloga: wsparcie działalności Michała

Przeprowadziliśmy z Michałem setki rozmów dotyczących inwestowania, finansów, ekonomii, psychologii, gospodarki i przyszłości Polski.

Po tym wszystkim zdecydowałem, że założę mój mały, własny biznes. Wiedziałem, że będę robił to co uwielbiam. Dodatkowo będę mógł się rozwijać. I co ważne, przy okazji pomóc mniej doświadczonym osobom chcącym nauczyć się rzeczy związanych z finansami i inwestowaniem.

Ja już przebyłem swoją początkową drogę. Z chęcią zainwestuję czas i wysiłek, żeby pomóc innym. Chcę również aktywnie pomagać przy rozwoju działalności Michała. On był pierwszym który zaczął swoją misję na blogu. Ja chcę być drugą taką osobą. Przejąć od niego pałeczkę. Może z czasem będzie nas znacznie więcej. Dlatego zacznę pisać o prostszych rzeczach, tak żeby każdy mógł przejść swoją przygodę z finansami trochę łatwiej.

Po naszych długich rozmowach doszedłem do kilku wniosków:

  • jeżeli czegoś nie zrobisz sam, nikt nie zrobi tego za ciebie
  • pomagając biernie nie pomagamy „tak naprawdę”
  • musisz dać coś od siebie, żeby otrzymać coś z powrotem
  • powinniśmy stworzyć grupę osób, mających ochotę poszerzać i rozprzestrzeniać wiedzę o finansach przydatną dla nas wszystkich
  • najlepszą zmianę w życiu jaką możemy zrobić to zmiana samych siebie
  • wymagaj od siebie zanim zaczniesz wymagać od innych

Coachingowe brednie

Prawdopodobnie wielu z was może uważać, że powstała kolejna strona przedstawiająca coachingowe brednie. Nie, na tej stronie nie usłyszycie, że możecie wszystko: „wystarczy uwierzyć”. Żeby cokolwiek zmienić na stałe, trzeba ogromnego wkładu pracy. Mocnego emocjonalnego zaangażowania, bez tego będziemy tylko próbować. Teraz powstaje pytanie, jak odróżnić osobę niosąca pomoc od tej sprzedającej ładnie zapakowany bubel? Przytoczę wam sytuację, która niedawno się wydarzyła.

Ostatnio na wykopie Michał wrzucił fajny artykuł dla młodych adeptów finansów o tym jak rozpocząć inwestowanie. Opisał zawartość w bardzo przyjazny, zachęcający sposób. Żebyśmy nie bali się giełdy, próbowali swoich sił. Bo tak naprawdę giełda odzwierciedla sytuację ekonomiczną w kraju i nie tylko. I od razu pojawiły się głosy, że Michał jest akwizytorem, chcącym sprzedawać coachingowe brednie. Wyraził swoje pozytywne nastawienie, że można nauczyć się inwestowania.  Niektórzy wyśmiali postawę Michała. Może próbowali wcześniej i rezultaty nie były zadowalające. A może wierzyli, że osiągną cuda na giełdzie „wystarczy uwierzyć”. Nie jestem od oceniania ludzi, ale chciałbym tutaj podkreślić, że nauka finansów to bardzo skomplikowany proces. Obejmujący bardzo wiele dziedzin między innymi takich jak:

  • demografia
  • ZUS
  • sprawozdanie finansowe
  • wycena spółek
  • rynek pracy
  • finanse publiczne
  • polityka
  • itd.

Jak nie mamy wiedzy w danym temacie i chcielibyśmy spróbować to jak mamy ocenić drugą osobę? Tak naprawdę to bardzo trudno odróżnić osobę, która ma dobre intencje od tej ze złymi. Jak nie sprawdzimy danej osoby to skąd mamy to wiedzieć? Po chwili padną głosy: „Oho, pewno chcę nas rąbnąć na kasę na początku i już będziemy wiedzieli, że oszust”.  Niestety, takie jest życie. Bez prób nigdy nie będziemy wiedzieć czy coś jest złe czy dobre. To tak samo jak małe dziecko nie wie. My możemy jedynie się domyślać i polegać na opiniach innych ludzi. I na koniec chce zaznaczyć, że nie jestem przeciwnikiem coachingu (tylko niektóre formy, które powstały u nas w Polsce delikatnie mówiąc groteskowe).

Zmiany otaczającej nas rzeczywistości 

Zawsze zastanawiałem się jak możemy cokolwiek zmienić w naszym życiu lub w Polsce. Będąc ciągle negatywnie nastawionym? Przecież nawet nie podejmiemy próby. Znam jednak sporo młodych osób, którym chcę się coś zmienić w Polsce na lepsze. Wierzą, że może być lepiej. A co najważniejsze zostają w kraju i próbują swoich sił. Chociaż wszyscy dobrze wiem, że nie jest łatwo.

Konstruktywna krytyka tego co się dzieje w Polsce jest jak najbardziej wskazana. Żebyśmy mogli się rozwijać i patrzeć z innej strony na dany problem. Tylko czasami wydaje mi się, że jesteśmy podzieleni. I dyskusja polega na tym, że „moja racja jest najmojsza”, gdzie spotykamy się a argumentem: „moja jest mojsza niż twojsza”. Urywek filmu dzień świra świetnie przedstawia taką sytuację. Dlaczego o tym wspominam? Bo żeby cokolwiek w życiu zmienić, musimy zmienić przede wszystkim siebie.

Wykład Pana Jacka Walkiewicza

Tak jak Pan Jacek Walkiewicz mówił w swoim wykładzie, że większość z nas chce stabilizacji w życiu. Mamy mieć stabilną pracę, stabilne marzenia i stabilną ambicję. Tak żeby nie wychylać się za bardzo z tłumu. Bo co powiedzą rodzice? Co powiedzą znajomi, że tak naprawdę to w tym wieku już nie wypada. Największym paradoksem w tym wszystkim jest to, że kto to zrobi za nas? Kto spróbuje coś zmienić? Często wydaje mi się, że żyjemy w takiej krainie marzeń, która nazywa się „jutro” a co najzabawniejsze: czytamy codziennie karteczkę z napisem jutro i stosujemy się do niej przez cale życie.

Mentor

Mentor, ale jak to? Czasami wydaje mi się, że robimy dzisiaj masę rzeczy, żeby zarobić. Po prostu „ustawić się”. Gonimy za wyobrażeniem idealnego życia, takiego nr.1, gdzie wszyscy będą nam zazdrościć. Ekskluzywne wyjazdy za granicę, luksusowy apartament w dobrej dzielnicy, najszybsze auto w mieście. Pracujemy wyłącznie do zrealizowania obrazu w naszej głowie. Jak idealne życie powinno wyglądać. 

Na nauki i mentora nie ma czasu. Przecież trzeba poświęcić swoją energię, czas, włożyć swoje szczere zaangażowanie. Słowo szczere nie jest tutaj przypadkowe. Bo relacja mentor-uczeń powinna taka być.

W tym miejscu mogę każdemu polecić, żeby znalazł dla siebie mistrza/mentora. Z uwagi na fakt, że to właśnie takie osoby mogą wnieść w nasze zainteresowania dużo dobrego. Rozwinąć nasze horyzonty, pogląd na dane sprawy związane z określoną dziedziną. Moim zdaniem życie nie powinno składać się tylko z odtwórczej pracy. Powinniśmy mieć okazję do rozwijania swoich umiejętności. Co w przyszłości przełoży się na dobro dla ogółu. Dzięki mentorowi mamy krótszą drogę do tzw. mistrzostwa, zastanówcie się sami czy chcecie wędrować na oślep? Czy może z przewodnikiem.

Moim zdaniem najlepiej rozwijamy się w momencie gdy nadajemy na tych samych falach z druga osobą. Jesteśmy w stanie pójść na ustępstwo wierząc w to, że nasz mistrz ma większe doświadczenie.

Kiedyś, żeby nauczyć się porządnie danego rzemiosła, musieliśmy spędzić długie lata na praktyce. Dzisiaj ciągle w biegu, na szybko, na wczoraj, na już. Ugoszczę Ciebie czytelniku znowu truizmem: „śpiesz się powoli”.

W tym momencie chciałbym podziękować Michałowi, że podjął się wyzwania przekazania mi swojej wiedzy (a uwierzcie mi, nie zawsze było łatwo).

I tak na zakończenie tego wątku, wiem, że wielu z was chciałoby odbyć podobną drogę. Przeważnie boimy się zapytać, poprosić o pomoc. Chociaż w życiu trafimy na różnych ludzi, pamiętajcie: „kto nie ryzykuje ten nie ma”.

Misja bloga: Podsumowanie

Podsumowując o czym będę dla was pisała na blogu?

  • o podstawach inwestowania
  • jak zebrać kapitał, który jest niezbędny do aktywnego inwestowania
  • o psychologii w finansach

Będzie jeszcze wiele innych ciekawych tematów, których w tym momencie nie mogę wam zdradzić. Postaram się wam przybliżyć, niektóre etapy mojej drogi w nauce finansów. Jestem dopiero na początku swojej drogi, ale przyswoiłem już sporo wiedzy. Dlatego bardzo wiele osób będzie mogło ominąć pułapki na które wpadłem po drodze. I jak to mówi przysłowie „uczyć się na cudzych błędach”.

Jak sami możecie wnioskować, moja droga nie była schematyczna. Nie bylem dobry z przedmiotów ścisłych, nie poszedłem na początku na kierunek związany z finansami. Miałem spore braki w podstawowej wiedzy, a jednak wytrwałem w swoim dążeniu i kontynuuję swoją przygodę z finansami. Z pewnością napotkam na wiele różnych trudności po drodze, ale z dotychczas zdobytym doświadczeniem, będę mógł w lepszy sposób poradzić sobie z problemami.

Zapisz się na newsletter bo dzięki temu będziesz na bieżąco z nowymi artykułami! Po potwierdzeniu subskrypcji otrzymasz dostęp do wartościowych narzędzi w excel.

Motto mojego bloga

I na koniec rzecz najważniejsza, jaka jest misja tego bloga? Taka sama jak u Michała, z poniższym apelem:

Zgodnie ze sławnym powiedzeniem Billa Clintona: „Gospodarka Głupcze mam do Was ogromny apel:

  • Rozmawiajcie ze znajomymi na tematy ważne dla Polski, szczególnie te związane z gospodarką. Śledźcie wypowiedzi wszystkich polityków (tutaj są linki na FB). Pytajcie co i jak konkretnie mają zamiar zrobić w kwestiach gospodarczych i finansów publicznych? Jakie dokładnie będzie to miało przełożenie na stronę przychodową i kosztową? Czy oni wiedzą o czym w ogóle mówią? Nie dajcie się zwieść sloganom i byle jakim odpowiedziom bo slogany nic nie zmienią!
  • Jeżeli jesteś dziennikarzem czy blogerem, pisz jak najwięcej na tematy gospodarcze! Merytoryczna dyskusja w tym zakresie, to klucz do sukcesu naszego kraju, mocnego wzrostu wynagrodzeń w Polsce i powrotu kilku mln osób z emigracji oraz poprawy sytuacji finansów publicznych! Zgodnie z moim artykułem i poniższym wykresem: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS

wynagrodzenia-a-pkb

Źródło: powyższy artykuł, obliczenia własne dla roku 2012 na podstawie GUS,
wordbank.org, forsal.pl